Mark Twain powiedział kiedyś: Rzucenie palenia papierosów jest łatwe robiłem to już tysiące razy. Mogę się podpisać pod tym zdaniem. Ale tym razem chcę to zrobić raz, a porządnie. Będę się wspomagał tabletkami i... pisaniem bloga. Coś w rodzaju pamiętnika. Kurwa, mam nadzieję, że to pomoże. Wcześniej jak rzucałem palenie, za każdym razem gdy przyszło mi do głowy zapalić, robiłem z bankowego konta przelew 9,70 zł - tyle kosztowały wtedy moje fajki - na rachunek oszczędnościowy. Nie paliłem miesiąc i zaoszczędziłem na tym 250 zł!! To była naprawdę miła korzyść z niepalenia. Tylko co z tego, jak po miesiącu złamałem się? Teraz też będę oszczędzał i dodatkowo będę to opisywał. Do dzieła!
Blog > Komentarze do wpisu

181, 182, 183... pół roku przeleciało! :)

W piątek mieliśmy okragły 180 dzień niepalenia, a wczoraj - w niedzielę - minęło równo pół roku bez palenia! Dokładnie 31 stycznia pisałem tak:

"Wybiła właśnie godzina 14. Nie śpię już od 4 godzin. A nie palę już od ok. 16 godzin. W sumie nie chce mi się palić. Nie było takiego momentu, żebym miał ciśnienie. Ale to dopiero początek. Pewnie wszystko przede mną. Zobaczymy co będzie dalej. Dobrze, że jestem w Mrągowie na wyjeździe, a nie w pracy. Dzięki temu łatwiej mi nie myśleć o fajkach." :) :)


Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że wytrzymam pół roku bez palenia, to ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Niby chęci były ogromne, ale mając za sobą tyle prób rzucania, nie dawałem sobie dużych szans. No bo jak tu żyć bez papierosa?! Jedyna nadzieja była w tym blogu. I udało się! Okazało się, że można żyć bez papierosów!:) Pamiętam jak w połowie stycznia przyszedł mi do głowy ten genialny pomysł, żeby opisywać rzucanie. Jechałem wtedy samochodem do Opola. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że nie jestem pierwszym, który wpadł na ten pomysł, ale to nie miało znaczenia. Liczył się tylko mój blog i moje rzucanie. Na początku jak tylko miałem ochotę zapalić - w miarę możliwości - siadałem do bloga i pisałem. I to pomagało. A dodawanie kolejnych dni bez papierosa tylko mnie wzmacniało! To tak jakby dni były cegłami, które tworzą mur przed papierosami. W pewnym momencie poczułem, że to rzucanie przerodziło się w pewnego rodzaju projekt nad którym pracuje. Z czasem zaczęło sprawiać mi to przyjemność. I choć do dziś zdarzają się momenty, w których chętnie bym "zakurzył", to nauczyłem się tego nie robić. 

W pewnym sensie rzucenie palenia było też jednym z elementów przygotowań na przyjęcie "Kosmonauty". Po co od urodzenia ma mieć styczność z fajami i tym całym smrodem? Jasne jest, że gdybym dalej palił, to nie robiłbym tego przy nim. Ale co z tego, skoro potem człowiek śmierdzi na odległość!

Tymczasem "baza" jest przygotowana na "lądowanie". Termin pierwszego spotkania jest już coraz bliżej. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie to nastąpi, ale wszystko wskazuje na to, że "Kapsuła" w której znajduje się "Kosmonauta" w ciągu kilku tygodni zakończy swoją misję... :)

poniedziałek, 01 sierpnia 2011, laucyfer82

Komentarze
2011/08/01 19:42:29
Brawo! :-)
-
2011/08/02 12:32:55
rysunek jak zwykle mistrzowski:)
-
2011/08/02 13:23:44
Więcej mojej "tfurczości" można znaleźć na amebaipantofelek.blogspot.com :)
Internetowe liczniki